Palone mosty, zrywane umowy społeczne

Click here to request the narration for this article

Kreml odchodzi od swojej dotychczasowej roli prowokatora i zaczyna wzniecać pożary.

Od czasu, gdy w zeszłym tygodniu Putin wygłosił orędzie pełne nienawiści i fałszywych informacji, głównymi tematami zajmującymi uwagę prokremlowskiego systemu dezinformacji są „częściowa mobilizacja” i nielegalne „referenda”, nazywane przez niektórych nieprzyzwoitością, które odbyły się na terytoriach Ukrainy tymczasowo okupowanych przez Rosję.

Pełna „mogilizacja”

Jeśli chodzi o mobilizację, a raczej, jak nazywają ją rosyjscy protestujący, „mogilizację” (połączenie rosyjskich słów „mogiła” i „mobilizacja”), wiodąca narracja prokremlowskich mediów skupia się na ukrywaniu jej prawdziwego zakresu. Potencjalnie może ona objąć nawet 1,2 miliona osób, stąd określenie, że jest tylko „częściowa”.

Bagatelizując prawdziwy zakres mobilizacji oraz jej kolonialny i rasistowski wydźwięk, prokremlowskie media paradoksalnie kontynuują przekonywanie swoich odbiorców, że mobilizację spowodowało zagrożenie, jakie Zachód i NATO stanowią rzekomo dla Rosji.

Ta narracja jest zgodna z tym, co twierdzą prokremlowskie źródła informacji na temat sukcesu ukraińskiej kontrofensywy, a głównie z ich kłamliwym twierdzeniem, że w Ukrainie Rosja walczy z NATO (i całym Zachodem).

Znamiennym aspektem prokremlowskiej manipulacji informacyjnej na temat mobilizacji jest także niemal całkowity brak relacji głównych mediów kontrolowanych przez państwo na temat rosyjskich protestów przeciwko mobilizacji oraz praktycznie bezprecedensowego exodusu z kraju mężczyzn w wieku poborowym, którzy chcą uniknąć wysłania na wojnę. Nie dziwi również fakt, że niewiele mówi się o zerwanej umowie społecznej między Putinem a rosyjską klasą średnią, zastraszoną do bycia apolityczną.

Jeśli powiesz, że coś jest Twoje, to nie znaczy, że takie jest

Główne narracje dezinformacyjne dotyczące pospiesznie przeprowadzonych nielegalnych „referendów” na tymczasowo okupowanych terenach Ukrainy są ściśle powiązane z wystąpieniem Putina i chaotyczną mobilizacją.

Jak można się było spodziewać, prokremlowskie media przyłączyły się do chóru rosyjskich władz lubujących się w zastraszaniu i preparowaniu kłamstw. Głównym straszakiem na Ukrainę i jej zachodnich sojuszników ma być sugestia, że po referendach i nielegalnych aneksjach, do których pewnie wkrótce dojdzie zgodnie z dobrze znanym modus operandi Kremla, Moskwa będzie zmuszona do „ochrony” okupowanych terytoriów i będzie miała to tego wszelkie prawo, a każda ukraińska kontrofensywa będzie interpretowana jako akt agresji przeciwko samej Rosji.

Nie dając się zastraszyć pustymi groźbami Kremla, Unia Europejska wyraźnie potępiła „nielegalne »referenda« i ich sfałszowane wyniki”, podobnie jak inni główni sojusznicy Ukrainy, w tym Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo i Kanada.

Gdy wszyscy czekają na kolejny krok Kremla w stronę przepaści, prokremlowscy propagandziści już forsują kolejne wielkie kłamstwo dotyczące sfałszowanych wyników nielegalnych „referendów”. Kartę z „wynikami” przestawioną w „raporcie” najwidoczniej ktoś bezwstydnie ukradł północnokoreańskim propagandystom.

Rosyjska imitacja procesu demokratycznego w formie farsy z grożeniem bronią nie powinna już na tym etapie przemawiać do nikogo. Wszystko, co wiąże się z tą obrzydliwą kpiną, jest rosyjską dezinformacją i ma na celu oszukanie, wprowadzenie w błąd i zdezorientowanie zarówno rosyjskich, jak i międzynarodowych odbiorców. Co najgorsze, ta tragiczna farsa na tymczasowo okupowanych terenach Ukrainy służy również do zastraszania uciskanej lokalnej ludności, której pokazuje się miażdżącą siłę „nowych władców”, czerpiąc przykłady z najgorszych tradycji Związku Radzieckiego.

Niech świat zapłonie

Sejsmometry odnotowały w poniedziałek nietypowe wstrząsy na dnie Morza Bałtyckiego, gdy najprawdopodobniej w wyniku aktu sabotażu eksplozje rozerwały nieczynne obecnie gazociągi Nord Stream 1 i 2 biegnące między Rosją a Niemcami.

„Celowe działanie” przeciwko europejskiej infrastrukturze energetycznej szybko potępiła Unia Europejska, a rosyjska propaganda skupiła się na zrzucaniu winy. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow od razu zrobił to, co Rosjanie umieją robić najlepiej, czyli zaczął siać panikę i strach, określając niewyjaśnione jeszcze zdarzenie „kwestią związaną z bezpieczeństwem energetycznym całego kontynentu (europejskiego)”. Ceny gazu niemal natychmiast poszybowały w górę, przynosząc dodatkowe zyski Gazpromowi, który nadal zarabia na eksporcie tego surowca wciąż działającymi gazociągami.

Nikt się nie zdziwił, że rosyjscy propagandziści i zwolennicy teorii spiskowych postanowili dorzucić swoje trzy grosze i zrzucić winę za eksplozje na Stany Zjednoczone, Polskę i, oczywiście, Ukrainę. Z kolei na prokremlowskich kanałach na Telegramie za winnych uznano „Anglosasów”. W każdym razie wiarygodne źródła wskazują, że za aktem sabotażu stoi Rosja.

Nie ma żadnego muru

Obserwujemy, jak w mediach zakorzenia się szkodliwa narracja sugerująca, że Putin jest przyparty do muru jak szczur, podobnie jak sama Rosja. W związku z tym może zachować się w sposób nieprzewidywalny (Putin lubi opowiadać mrożącą krew w żyłach historię o swojej przygodzie z dzieciństwa w Leningradzie, gdy zagonił w róg wielkiego szczura). Jest to szkodliwa dezinformacja, ponieważ daje odbiorcom, w tym zachodnim decydentom, do zrozumienia, że to oni są powodem, dla którego Putin czuje się przyparty do muru. A to po prostu jest nieprawda.

Jeśli Kreml zdecyduje się zakończyć wojnę, wycofać swoje siły okupacyjne i zostawić Ukrainę w spokoju, wtedy skończy się wojna, zabijanie i okrucieństwa, których dopuszczają się siły rosyjskie.

Rosja będzie nadal istnieć – nie zniknie w żaden magiczny sposób. Co więcej, machina propagandowa, która podsyca płomienie wojny, może też wytłumaczyć zdecydowaną porażkę Putina. Ani Putin, ani Rosja nie są w żaden sposób przyparci do muru, mimo że chcą, aby wszyscy w to uwierzyli.

Ta wojna to nie kwestia istnienia Rosji, tylko wojna z wyboru, którą Rosja może też zakończyć. Kreml wybrał jednak drogę agresji, co potwierdzają słowa i działania rosyjskich decydentów.

“Europa zamienia się w pustkowie bez przemysłu i z zubożałą ludnością / Zachodnia broń trafia bezpośrednio na czarny rynek, a nie do ukraińskiej armii / Przewodnicząca Komisji Europejskiej zagroziła mieszkańcom Włoch, Węgier i Polski”

W innych wiadomościach na temat dezinformacji czytamy:

  • Europa zamienia się w pustkowie bez przemysłu i z zubożałą ludnością. Ta narracja dezinformacyjna wpisuje się w retorykę Kremla, jakoby Zachód czekał rychły upadek. Forsując takie narracje, Kreml stara się wywrzeć presję, zaszantażować europejskie rządy oraz wywołać publiczną panikę z powodu braku bezpieczeństwa energetycznego i rosnących kosztów energii. Jednak ku wielkiemu rozczarowaniu Kremla rosyjskie wysiłki nie trafiają na podatny grunt, a UE nadal przyjmuje pakiety sankcji przeciwko Rosji w związku z nieuzasadnioną rosyjską inwazją na Ukrainę.
  • Zachodnia broń trafia bezpośrednio na czarny rynek, a nie do ukraińskiej armii. Celem tej prokremlowskiej narracji dezinformacyjnej jest przekonanie odbiorców na Zachodzie o konieczności wstrzymania dostaw broni na Ukrainę i wszelkich innych form wsparcia dla tego kraju. Ta zwodnicza narracja sugeruje, że pomoc jest daremna, ponieważ przekazywane uzbrojenie nie zostanie wykorzystane do obrony przed rosyjską agresją, ale sprzedane organizacjom przestępczym. Niestety dla Rosjan, dowody wskazują na coś innego, podobnie jak niedawne śledztwo BBC badające to twierdzenie.
  • Przewodnicząca Komisji Europejskiej zagroziła mieszkańcom Włoch, Węgier i Polski. Ta fałszywa prokremlowska informacja, powielona przez prokremlowskie konto na Twitterze, nadinterpretuje komentarz przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Jest to sposób na promowanie narracji, jakoby UE rzekomo naruszała suwerenność państw członkowskich, a także nawiązanie do eurosceptycyzmu. Z tym że przewodnicząca Komisji Europejskiej nie zagroziła „mieszkańcom Włoch, Węgier i Polski’. W swojej wypowiedzi Ursula von der Leyen podkreśliła rolę Komisji Europejskiej jako strażnika traktatów unijnych i zasad demokracji oraz wspomniała o zdolności Komisji do podejmowania działań w przypadku stwierdzenia, że doszło do ich naruszenia.

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    %s

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist