Jak obciążać kosztami winnych dezinformacji?

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o ostatniej fali dezinformacji w sprawie sankcji. Sankcje, czy jak to się mawia w unijnym żargonie – środki ograniczające – są częścią zestawu narzędzi, jakimi dysponują państwa w celu obciążania kosztami innych podmiotów (nie)państwowych rozpowszechniających dezinformację. Dlaczego szerzenie dezinformacji pozostaje atrakcyjną opcją ingerencji w przestrzeń informacyjną i jak temu przeciwdziałać? Przedstawiamy przegląd najnowszych badań odpowiadających na te pytania.

Dezinformacja – niskie koszty, niskie ryzyko i wysokie zyski

Jak należy rozumieć infrastrukturę dezinformacyjną? W sierpniu ubiegłego roku ośrodek Global Engagement Center (GEC) w Departamencie Stanu USA, upoważniony do ujawniania i przeciwdziałania zagrożeniom ze strony szkodliwych podmiotów, które wykorzystują taktykę dezinformacji, stworzył użyteczne ramy. Ekosystem dezinformacji i propagandy Rosji zdefiniowano w nich jako:

zbiór oficjalnych, pośrednich i nieautoryzowanych kanałów i platform komunikacyjnych, które Rosja wykorzystuje do tworzenia i nagłaśniania fałszywych narracji.

Na tej podstawie stwierdzono, że ekosystem ten składa się z pięciu filarów: oficjalnych komunikatów rządowych, finansowanych przez państwo komunikatów globalnych, kultywowania źródeł pośrednich, uzbrajania mediów społecznościowych oraz dezinformacji opartej na cyberprzestrzeni.

Źródło: GEC, sierpień 2020, raport, Pięć filarów dezinformacji

Kreml ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za kultywowanie tych filarów w ramach swojego podejścia do wykorzystania informacji w formie broni. Masowo inwestuje w swoje kanały propagandowe, służby wywiadowcze i pośredników, aby prowadzić kampanie obejmujące zarówno szkodliwe działania w cyberprzestrzeni, jak i dezinformację. Prokremlowski ekosystem wykorzystuje również źródła, które podszywają się pod serwisy informacyjne lub instytucje badawcze, aby rozpowszechniać fałszywe i wprowadzające w błąd narracje.

We wrześniu ubiegłego roku, pisaliśmy o tym, że w rosyjskim projekcie budżetu federalnego na 2020 rok obiecano 92 mld rubli (1,3 mld euro) w postaci dotacji dla kontrolowanych przez państwo mediów. Największym beneficjentem tych dotacji dla mediów był telewizyjny kanał informacyjny RT, który otrzymał prawie 23 mld rubli (325 mln euro). To są oczywiście duże pieniądze. Jeżeli jednak jest to cena za dezinformację, dezintegrację i zagranie na nerwach sojuszowi zachodniemu, to dla Federacji Rosyjskiej jest to prawdziwa okazja.

Ponieważ szerzenie dezinformacji wiąże się ze stosunkowo niskimi kosztami reputacyjnymi lub finansowymi oraz niewielkim ryzykiem, wielu ekspertów proponuje, aby demokracje podjęły działania mające na celu nałożenie na osoby szerzące dezinformację dodatkowych kosztów. James Pamment (Carnegie Peace Endowment) radzi, by UE zaplanowała interwencje w taki sposób, aby wpłynąć na kalkulacje przeciwników. Również Centrum Analiz Polityki Europejskiej zaleca, by demokracje podniosły koszty ponoszone przez szerzycieli dezinformacji oraz reżimy, które ich sponsorują i nimi kierują, co może zmienić ich motywacyjny rachunek ryzyka.

Europejski plan działania na rzecz demokracji

Europejski plan działania na rzecz demokracji, opublikowany 3 grudnia 2020 roku, uznaje potrzebę zmiany rachunku kosztów i korzyści sprawców. Jak to zrobić? W zakresie spraw zagranicznych: poprzez opracowanie zestawu narzędzi UE i nowych instrumentów przeciwdziałania zagranicznej ingerencji w przestrzeń informacyjną i operacjom wywierania wpływu. Obecnie UE bada nowe możliwości nakładania kosztów na sprawców, przy pełnym poszanowaniu podstawowych praw i wolności.

Jednak czym są koszty według drugiej strony?

Wpływ następuje po zrozumieniu. Jeśli chce się wpłynąć na czyjś rachunek kosztów i korzyści, trzeba wiedzieć, co uważa za koszty.

Ten temat w kontekście Rosji porusza Keir Giles w artykule, który ukazał się w tym miesiącu. Według tego badania rosyjskie cele i metody są przez wielu na Zachodzie uważane za bezskuteczne, choć według rachunku Moskwy w rzeczywistości dają akceptowalne rezultaty. Luka ta często wynika z faktu, że Rosja działa w zupełnie innych ramach polityki państwowej i założeń dotyczących stosunków międzynarodowych niż zachodnie liberalne demokracje.

Opierając się na kilku przypadkach, Giles opisuje, jak zachodni analityk, patrząc przez pryzmat liberalnej demokracji, nie dostrzega w postrzeganiu Rosji znaczenia kolektywistycznej polityki państwowej. Nie pojmuje siły ideału „narodu”. W przypadku Syrii, jak pokazuje badanie, choć rosyjskie operacje wojskowe doprowadziły do nowych problemów humanitarnych i wystawiły życie rosyjskich żołnierzy na ryzyko w sposób, który nie przyszedłby lekko zachodniemu państwu, to jednak odniosły sukces wewnętrzny. Teraz przy opracowywaniu polityki dotyczącej przyszłości Syrii zachodnie mocarstwa są zmuszone do wzięcia pod uwagę Rosji. To jest to, co się liczy. Dla rosyjskiego reżimu korzyści z bycia brokerem władzy mają większą wartość niż koszty kwestii humanitarnych czy wysokie ryzyko dla życia żołnierzy.

Mówiąc o korzyściach, Giles przypomina nam o trudnej rzeczywistości. W początkowym okresie prowadzenia kampanii dezinformacyjnych na dużą skalę wielu uważało, że dezinformacja służy osiągnięciu wyraźnych celów politycznych. Jednak Giles zwraca uwagę, że jeśli pomyśleć o tym, co jest postrzegane za normę w przestrzeni informacyjnej w 2020 roku, a co było w roku 2015, to widać, że prokremlowska dezinformacja przyspieszyła trendy rozdrobnienia, braku zaufania i kreowania alternatywnych rzeczywistości. Ponadto dołącza do niej szerokie grono zagranicznych i krajowych naśladowców.

Ustanawianie norm przeciwdziałania dezinformacji

Sankcje mogą również pomóc w ustanowieniu norm dotyczących dezinformacji. W badaniu haskiego Centrum Studiów Strategicznych (HCSS) zaprezentowano wartość norm. Potencjalnie są to ważne narzędzia geopolityczne. Dynamiczny charakter norm sprawia, że są one bardziej elastyczną i szybszą alternatywą niż obowiązujące prawo. Mimo to mogą one posłużyć jako instrument zapewniający przewidywalność i sygnalizujący międzynarodowy konsensus w sprawie tego, co uważa się za złe zachowanie.

Jakie są warunki niezbędne do ustanowienia norm? Według badań HCSS „samo przyzwyczajenie i powtarzanie – zwłaszcza, gdy nie ma wobec nich sprzeciwu…”. Wynikają z tego dwie implikacje. Po pierwsze, jeśli chce się ustanowić normę przeciwko dezinformacji, trzeba reagować konsekwentnie. Po drugie, co jest nieco bardziej niepokojące, jeśli szerzenie dezinformacji nie spotyka się ze sprzeciwem, najwyraźniej normą jest już to, że jest to dozwolone.

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    %s

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist