Hannah Arendt i kruchość faktów

Click here to request the narration for this article

Czynnik samotności

W dzisiejszych czasach większość ludzi intuicyjnie czuje, że samotność stwarza wyzwania dla zdrowia psychicznego. Gdy COVID-19 zmusił społeczeństwa do wprowadzania lockdownów, wielu zdało sobie sprawę, że my, ludzie, też jesteśmy ssakami. Cierpimy, gdy jesteśmy sami.

Badanie przeprowadzone przez Princeton University pokazuje, że ludzie są bardziej skłonni uwierzyć w dezinformację, gdy czują się wykluczeni. Co więcej, przez samotność – jak niektórzy eksperci tłumaczą – starsi ludzie są skłonni do szerzenia dezinformacji.

Hannah Arendt, jedna z najbardziej oryginalnych myślicielek XX wieku, jako pierwsza zasugerowała, jak bardzo samotność napędza polityczny ekstremizm. Osobiście doświadczyła obu tych rzeczy.

W 1933 roku jako młoda Żydówka musiała uciekać z Niemiec. Po drugiej wojnie światowej obszernie pisała o tym, dlaczego kłamstwa, populizm i ostatecznie totalitaryzm mogły zaistnieć.

W klasycznej już książce pt. Korzenie totalitaryzmu Arendt twierdzi, że totalitaryzm był historycznie czymś nowym. „Różni się zasadniczo od innych form ucisku politycznego” (wystarczy pomyśleć o despotyzmie, tyranii i dyktaturze), ponieważ stosuje terror w celu ujarzmienia masowych populacji, a nie tylko przeciwników politycznych. Na końcu swojej książki skupia się na tym, co wydaje się być niezwykłym czynnikiem jej sukcesu: samotności.

Na dnie w Berlinie

Wszyscy to znają. Nowojorska giełda załamała się w 1929 roku, uderzając bezlitośnie w światową gospodarkę i Niemcy. W rezultacie handel i gospodarka były w strzępach, przy ogromnym bezrobociu i podzielonym społeczeństwie. Jeszcze przed krachem kraj był chwiejny po pierwszej wojnie światowej, jednakże boom gospodarczy szalonych lat dwudziestych uczynił niektórych bardzo bogatymi. Idealne warunki do powstania „człowieka masowego”, który czuje się opuszczony, odizolowany i zbędny: samotny.

Dla Arendt samotność nie jest przede wszystkim brakiem interakcji społecznych z innymi ludźmi, lecz raczej brakiem własnej tożsamości, która jest produktem bycia razem, bycia częścią wspólnoty: „Doświadczenie całkowitej nieprzynależności do świata” blokuje zdolność do kształtowania tożsamości, pozostawiając miejsce na terror i totalitaryzm. Idealnym podmiotem rządów totalitarnych nie jest ktoś z ideologicznymi przekonaniami, „ale ludzie, dla których rozróżnienie między faktem a fikcją… oraz rozróżnienie między prawdą a fałszem… już nie istnieje”.

Mówca prawdy nie ma przyjaciół

Arendt sama doświadczyła, że mówienie prawdy w debacie publicznej również może być osamotnione. Sądziła, że udokumentowała swoje doświadczenia i podzieliła się swoimi poglądami, pisząc o procesie Eichmanna. Jednakże w zamian obwiniano ją. Niemniej to doświadczenie, choć bolesne, dodało jej odwagi, by chwycić za pióro i sprzeciwić się kłamstwom w polityce. Według Arendt, jeśli ktoś akceptuje kłamstwo lub odmawianie komuś przestrzeni do kształtowania opinii lub doświadczania rzeczywistości, może to zniszczyć wspólne dobro ludzkości – świat, który wspólnie budujemy.

Okładka książki „Eichmann w Jerozolimie”. Źródło: Wikimedia

Inflacja faktów

Jej esej z 1967 r. zatytułowany Prawda i polityka uznaje, że w dzisiejszych czasach prawda nie jest już postrzegana jako coś, co jest dane i co czeka na odkrycie przez człowieka, lecz coś, co jest wytworem umysłu. Arendt wyróżnia różne stopnie prawd: prawdy matematyczne, prawdy naukowe, prawdy filozoficzne i fakty.

Fakty i wydarzenia są tym, co Arendt nazywa „prawdą opartą na faktach” i są one wytworem społeczności razem żyjącej i funkcjonującej. Fakty i wydarzenia są dokumentowane w zbiorowej pamięci i historii jako kwestionowane lub podtrzymywane zbiorowe narracje i tradycje. Ich funkcja? Służyć jako wspólna wspierająca płaszczyzna, która daje każdej osobie możliwość doświadczania i tworzenia znaczenia. Jednakże problem z faktami polega na tym, że w porównaniu z matematyką, nauką i filozofią są one bardziej kruche, jak pisze Arendt:

„Fakty i wydarzenia są rzeczami nieskończenie bardziej kruchymi niż aksjomaty, odkrycia, teorie – nawet te najbardziej spekulacyjne – stworzone przez ludzki umysł. Pojawiają się one w polu ciągle zmieniających się spraw ludzkich, w przepływie których nie ma nic bardziej trwałego niż przyznana względna stałość struktury ludzkiego umysłu. Gdy zostaną utracone, żaden racjonalny wysiłek ich już nie przywróci”.

Według Arendt fakty są zawsze zagrożone przez politykę, ponieważ polityki nie interesuje przede wszystkim prawda, lecz działania. Jednakże poza normalną praktyką polityczną wyłania się coś bardziej niebezpiecznego, co Arendt nazywa „zorganizowanym kłamstwem”. Zorganizowani kłamcy mają na celu nie tylko zastąpienie części prawdy kłamstwem. Tak naprawdę idą dalej, chcąc podważyć opartą na faktach warstwę rzeczywistości. Mówiąc mniej filozoficznie – „zalać tę strefę gównem” (słowa Steve’a Bannona).

Dzięki zorganizowanemu kłamstwu fakty są stopniowo sprowadzane do zwykłej opinii. Czytając Arendt, staje się jeszcze jaśniejsze, w jaki sposób obecna koncepcja „alternatywnych faktów” stanowi narzędzie do osiągania inflacji faktów.

Podkreślają to liczne przypadki rewizjonistycznej dezinformacji, które dostrzegliśmy. Wystarczy spojrzeć na narracje o II wojnie światowej, zbrodni katyńskiej lub fałszywe obietnice NATO, że nigdy nie będzie „prowadzić ekspansji” na wschód.

Nawet sam Putin wykazał niezwykłe zainteresowanie przepisywaniem historii, publikując kilka artykułów, które ją zniekształcają. Na przykład jeden obwiniający Polskę za wybuch II wojny światowej; inny stwierdzający historyczną jedność Rosji i Ukrainy; jeszcze inny dotyczący amerykańskiego głodu władzy, prowadzący do „ekspansji” NATO na wschód i niekonstytucyjnego zamachu stanu w Ukrainie.

Według Arendt, kiedy kierowana przez rządzących dezinformacja się powiedzie, daje to zorganizowanemu kłamcy trzy możliwości. Po pierwsze, może mówić coś, czego później będzie się wypierał. Po drugie, może przeredagować historię, która będzie służyć jego interesom. Po trzecie, może nazywać określone grupy (mniejszości, rywali politycznych) zagrożeniem, bez konieczności poparcia tego dowodami. Ponieważ kruchości prawdy opartej na faktach nie można trwale zaradzić, współczesne demokracje muszą żyć z tą nieodłączną niepewnością.

Wszystko to świadczy o ogromnym znaczeniu instytucji publicznych, takich jak biblioteki, muzea, uniwersytety, sądy i gazety. Są to miejsca, w których przechowuje się fakty i utrzymuje rejestr publiczny. Bez nich stracilibyśmy ważny filar chroniący prawdę opartą na faktach.

Przewaga kłamstwa

Dlaczego kłamstwa mają wpływ na przestrzeń publiczną? Jedna odpowiedź jest taka, że dzieje się tak dlatego, że prawda jest często niejasna, niestabilna. Ludzie wolą historie, które usuwają ich niepewność. Kiedy rok temu COVID-19 opanował świat, niektórzy naprawdę chcieli wierzyć, że to nic poważnego, ponieważ ludzie z natury boją się zmian. Wykorzystali to szerzyciele dezinformacji. W tym samym okresie inne narracje uznawały zagrożenia, ale później wyjaśniały je w kategoriach już istniejących wierzeń, jak na przykład zagrożenie ze strony globalnych elit, złych miliarderów czy Chin.

Hannah Arendt wyjaśniła to zjawisko w 1971 roku w innym aktualnym eseju O kłamstwie w polityce:

„To właśnie ta kruchość sprawia, że oszustwo jest tak łatwe do pewnego momentu i tak kuszące. Nigdy nie wchodzi w konflikt z rozsądkiem, ponieważ rzeczywiście może być tak, jak twierdzi kłamca. Kłamstwa są często o wiele bardziej wiarygodne i bardziej przemawiają do rozsądku niż rzeczywistość, ponieważ kłamca ma tę wielką przewagę, że wie z wyprzedzeniem, czego słuchacze chcą lub oczekują. Przygotował swoją historię „pod publiczkę”, starając się uczynić ją wiarygodną, podczas gdy rzeczywistość ma niepokojący zwyczaj konfrontowania nas z tym, co nieoczekiwane, na co nie byliśmy przygotowani”.

Jeśli chodzi o zagrożenia dla społeczeństwa ze strony dezinformacji, Hannah Arendt nadal jest pod tym względem absolutnym autorytetem. Uznała, że samotność czyni ludzi podatnymi na dezinformację i ekstremizm, a także wyjaśniła, dlaczego fakty są tak kruche, a ludzie skłonni do kupowania kłamstw.

Hannah Arendt. Źródło: Wikimedia

 

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    %s

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist