Kreml przedwcześnie stroi dezinformacyjną choinkę na forum ONZ
Podczas swojego przemówienia w trakcie tygodnia wysokiego szczebla 79. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przedwcześnie rozpoczął okres świąteczny i przystroił choinkę dezinformacji bombkami antyzachodnich, antyunijnych i prokremlowskich haseł.
Szef Ławrowa, Putin, nie mógł przyjechać do Nowego Jorku, ponieważ jest poszukiwany za deportację ukraińskich dzieci. Nie chcąc jednak pozwolić, by jego podwładny prześcignął go w szerzeniu dezinformacji, Putin dodał kilka kolejnych kłamstw i przeinaczeń do choinki ustawionej przez Ławrowa.
Podążając dalej tropem bożonarodzeniowej alegorii: rosyjskie narracje dezinformacyjne przypominają ozdoby wynoszone co roku z piwnicy. Prawie nigdy się nie zmieniają, nie wykazują wiele fantazji, a ich efekt opiera się na rozpoznawalności i powtarzalności. Każde absurdalne twierdzenie, które padło w przemówieniu Ławrowa, zostało przez nas szczegółowo odnotowane — nasza baza dezinformacji zawiera już setki takich przypadków.
Stare, poczciwe „obwinianie Zachodu” w pełnej krasie
Zaczynamy tradycyjnie od oskarżenia, że wszystko, co złe, zostało spowodowane dążeniem „Zachodu” do dominacji nad światem. Ławrow powtarzał to w odniesieniu do niemal każdego z poruszanych przez siebie tematów, czy to dotyczących Bliskiego Wschodu, Ukrainy, reform ONZ i Rady Bezpieczeństwa ONZ, regionu Indo-Pacyfiku, wojny Rosji z Gruzją, czy też stosunków między Armenią i Azerbejdżanem.
Termin „Zachód” jest mało precyzyjny, co czyni go wygodnym, jeśli chce się stworzyć wyimaginowanego wroga. Kreml zwykle używa tego określenia w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i UE. Rosyjska dezinformacja wykazuje obsesję na punkcie rzekomych intryg Wielkiej Brytanii lub „Anglosasów” mających wpływać na sprawy światowe. Pogląd ten jest dziwnie przestarzały i bardziej pasuje do czasów sprzed II wojny światowej niż obecnych. Co więcej, nawet teoria spiskowa, na którą Ławrow powołał się w swoim przemówieniu, by uzasadnić forsowany punkt widzenia, opiera się na brytyjskich dokumentach z 1945 roku.
Mit „ekspansjonizmu NATO”
Skoro Zachód ponosi odpowiedzialność za wszystko, to – zgodnie z przemówieniem Ławrowa – jest on szczególnie winny brutalnej, pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Po pierwsze, według słów rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, Zachód złamał obietnicę nierozszerzania NATO. Idea „ekspansjonizmu NATO” to kolejna dezinformacyjna historyjka, której Rosja stara się nadać pozory prawdziwości, wielokrotnie ją powtarzając. W rzeczywistości zaś sama idea „ekspansji NATO” stanowi element dezinformacji.
Niepodległe państwa mogą swobodnie korzystać ze swoich suwerennych praw do kształtowania własnej polityki zagranicznej i poszukiwania takich rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa, jakie uznają za stosowne. Dotyczy to również, o ile tak zadecydują, ubiegania się o członkostwo w NATO i zobowiązania do przestrzegania podstawowych zasad Sojuszu, wśród których znajdują się demokracja, wolność i rządy prawa. Nikt nie mógł obiecać, że NATO nie będzie się rozszerzać, ponieważ Sojusz nie działa w ten sposób.
Szlachetna Rosja, obrończyni ludu
Po drugie, Ławrow próbował usprawiedliwić brutalną inwazję Rosji na Ukrainę, wypaczając rozdział Karty Narodów Zjednoczonych, który nakłada obowiązek poszanowania prawa narodów do samostanowienia. Według tej zmanipulowanej wersji mieszkańcy tymczasowo okupowanych terytoriów ukraińskich rzekomo wybrali przyłączenie się do Rosji, a ludność ukraińska, zwłaszcza rosyjskojęzyczna, potrzebowała ochrony przed ukraińską agresją.
Prawo do samostanowienia nie jest czymś, co inne państwa mogą narzucać ludności na sąsiednich terytoriach. Absurdalne jest słyszeć, jak rosyjski polityk wygłasza podobne tezy, podczas gdy jego reżim codziennie dąży do unicestwienia Ukraińców, Tatarów krymskich i innych narodów za to, że ośmielili się skorzystać z prawa do samostanowienia, które Kreml rzekomo tak wysoko ceni.
Stare wino w starych bukłakach
Dezinformacja związana z tymczasowo okupowanymi terytoriami Ukrainy była również dekoracją, którą sam Putin postanowił powiesić na choince Ławrowa. „Pogratulował” on mieszkańcom tymczasowo okupowanych obszarów Ukrainy z okazji „Dnia Zjednoczenia z Rosją” i powtórzył te same co zawsze wierutne kłamstwa o uratowaniu ich przed „wspieraną przez Zachód neonazistowską dyktaturą w Kijowie”.
W ten sposób Putin odkurzył jedną ze swoich ulubionych dezinformacyjnych ozdób choinkowych: twierdzenie, że „zachodnie elity” przygotowywały ukraińską armię do ataku na okupowane przez Rosjan regiony Donbasu i Krymu, co miało sprowokować rosyjską inwazję.
To kłamstwo próbuje przedstawiać obecne wsparcie dla ukraińskiej samoobrony jako powód agresji Rosji. Fałszywe oświadczenia Putina były tak samo powtarzalne, jak reszta przemówienia Ławrowa w ONZ.
Wszędzie działają sabotażyści i terroryści
Ławrow stwierdził, że sabotaż gazociągu Nord Stream stanowił spisek Stanów Zjednoczonych mający na celu osłabienie konkurencyjności UE. W rzeczywistości Stany Zjednoczone i UE są bliskimi partnerami gospodarczymi, a śledztwa w sprawie Nord Stream wciąż trwają.
Rosyjski polityk fałszywie oskarżył również kraje zachodnie o odpowiedzialność za globalny terroryzm i o rozpętanie wojny sankcyjnej przeciwko większości krajów na świecie. Tymczasem prawda jest taka, że zwalczanie terroryzmu było obszarem, w którym NATO i Rosja kiedyś współpracowały.
Sankcje Zachodu są wymierzone w zatrzymanie rosyjskiej machiny wojennej, która zabija ukraińskich cywilów, jak miało to miejsce podczas masakry w Buczy. Odpowiedzialnością za tę zbrodnię Ławrow również obarczył Zachód w tym samym przemówieniu.
Jedynym prawdziwym pokojem jest pokój na warunkach Putina
Jednym z głównych celów ONZ pozostaje zapewnienie pokoju na świecie, jednak w przemówieniu Ławrowa zabrakło jakiejkolwiek wzmianki sugerującej, że jest zainteresowana rychłym zakończeniem agresji wojskowej przeciwko Ukrainie. Rosyjski polityk odrzucił ukraińskie inicjatywy pokojowe nazywając je „ślepym zaułkiem” i powtórzył kłamstwo, jakoby plan porozumienia Putina z czerwca 2024 roku był realistyczny, podczas gdy w rzeczywistości stanowi on jedynie wezwanie do kapitulacji Ukrainy. Dla Kremla ignorowanie ukraińskich starań o sprawiedliwy i trwały pokój szło w parze z kpinami z Planu Zwycięstwa Zełenskiego i fałszywym oskarżaniem Ukrainy o próbę wciągnięcia NATO w bezpośrednią wojnę z Rosją.
Cesarz nie ma przyjaciół
Ławrow nadużył swojej możliwości wystąpienia w ONZ, szerząc jawne oszczerstwa i kłamstwa, które następnie mogły być nagłaśniane przez prokremlowskie media i kanały dezinformacyjne. Jednak jego misją w Nowym Jorku było również ukazanie Rosji jako kraju, który nie stał się zupełnie izolowanym pariasem na arenie międzynarodowej.
Kreml lubi widzieć w Rosji wiodącego przedstawiciela „globalnej większości”, składającej się z dawnych krajów kolonialnych w obu Amerykach, Afryce i Azji. To właśnie z myślą o tych państwach Ławrow poczynił uwagi na temat „praktyk neokolonialnych” Zachodu.
Rzeczywistość izolacji Rosji ponownie wyszła na jaw, gdy jej dyplomatom nie udało się powstrzymać ambitnego planu sekretarza generalnego ONZ António Guterresa dotyczącego odnowy ONZ. Za propozycją głosowały 143 kraje, a Rosja i zaledwie sześć innych krajów opowiedziało się przeciwko projektowi.
Rosja – część Starej Europy
Niewygodna sytuacja była wyraźnie bolesna dla Ławrowa, który wspomniał ją na samym początku swojego przemówienia. Czuł się także rozdrażniony faktem, że Guterres przypomniał światu o niesprawiedliwych korzyściach czerpanych przez Rosję z obecnego składu Rady Bezpieczeństwa ONZ, gdzie trzech stałych członków pochodzi z Europy, podczas gdy żaden nie reprezentuje Afryki.
Na swojej konferencji prasowej Ławrow powiedział, że zapytał Guterresa, czy „naprawdę uważa, że jesteśmy w tym samym pakiecie co Londyn i Paryż”. Guterres miał odpowiedzieć: „A kim innym jesteście?”
Uleganie własnym złudzeniom to jedno z najgroźniejszych niebezpieczeństw dezinformacji. Odbiorcy mogą być podatni na jej wpływ lub nie, ale ci, którzy ją szerzą, prędzej czy później zaczynają wierzyć we własne kłamstwa. Konsekwencje mogą być tragiczne.
Rozbicie „bombki” rosyjskiej narracji dezinformacyjnej o „globalnej większości” na tegorocznym forum ONZ jest tego przypomnieniem.
Nie dajmy się nabrać!

Inne informacje na naszym dezinformacyjnym radarze w tym tygodniu:
UE to największy obszar gospodarczy na świecie, odpowiada za 14% światowego handlu towarami i jest największym sprzedawcą towarów i usług. To także główny partner handlowy dla 80 krajów, zajmujący pierwsze miejsce zarówno pod względem przychodzących, jak i wychodzących inwestycji międzynarodowych. Powyższe fakty nie przeszkadzają prokremlowskim propagandystom w szerzeniu historii o katastrofalnej sytuacji europejskiej gospodarki. Usiłują oni zdyskredytować Unię w oczach międzynarodowej opinii publicznej oraz podkopać morale mieszkańców UE. Obecnie tym narracjom często towarzyszą fałszywe twierdzenia o zależności Europy od rosyjskich węglowodorów, jednak tradycja tej klasycznej narracji o „nadchodzącym upadku”, pielęgnowana przez rosyjskich i sowieckich propagandystów, sięga już ponad wieku.
Ukraina pozostaje celem numer jeden rosyjskich kampanii dezinformacyjnych, a dla ich twórców żadne twierdzenie nie jest zbyt absurdalne ani żadne nikczemne posunięcie zbyt drastyczne. Ta konkretna historia oskarża Ukrainę o handel organami poległych żołnierzy. Szukanie sensacji stanowi kluczową taktykę prokremlowskich dezinformatorów. Oskarżenia o handel organami były wykorzystywane już wcześniej, w tym przeciwko NATO, syryjskim Białym Hełmom, żonie byłego gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwilego i przywódcom Kosowa. W warunkach wojennych transplantacja organów nie jest możliwa, a powyższy bezpodstawny zarzut służy jedynie demonizowaniu ukraińskiej armii i odwracaniu uwagi od rosyjskich zbrodni.
Powstrzymanie wsparcia dla Ukrainy jest również jednym z priorytetów prokremlowskiej agendy i chętnie wykorzystują oni lokalne wydarzenia i katastrofy, aby wzmocnić ten przekaz. Podczas niedawnych powodzi na południu Polski pojawił się post na Facebooku – rzekomo od ewakuowanej kobiety – twierdzącej, że jej córka zachorowała na zapalenie płuc, ponieważ została zakwaterowana w zimnej miejscowej szkole, zamiast w hotelu, który miał być zajęty przez Ukraińców. Post był fałszywy, a na koncie o tej samej nazwie i zdjęciu profilowym opublikowano później informację, że właścicielka konta ani nie została ewakuowana, ani nie ma córki. Tworzenie fałszywych postów przy użyciu zrzutów ekranu z mediów społecznościowych jest taktyką dezinformacyjną opisaną w niedawnych przeciekach dotyczących Rosyjskiej Agencji Projektowania Społecznego (SDA). Kiedy polskie władze ostrzegały przed nasileniem się rosyjskiej i białoruskiej dezinformacji związanej z powodzią, sam ten fakt został wykorzystany jako podstawa dezinformacyjnych opowieści o polskiej „rusofobii”.