Pomocna dłoń: Prokremlowskie media bronią praw człowieka w Sinciang

РУКА ПОМОЩИ: ПРОКРЕМЛЕВСКИЕ СМИ ОТРИЦАЮТ НАРУШЕНИЯ ПРАВ ЧЕЛОВЕКА КИТАЙСКИМИ ВЛАСТЯМИ В СИНЬЦЗЯНЕ
Click here to request the narration for this article

Prokremlowskie media powielają i wzmacniają narracje Pekinu zaprzeczające łamaniu praw człowieka wobec ludności ujgurskiej.

– Pielęgnowane marzenia mogą się spełnić tylko dzięki uczciwej pracy! […] mieszkańcy Sinciang i wszyscy pracowici ludzie zasługują na szacunek całego świata – grzmiała Rossijskaja Gazieta krótko po Międzynarodowym Święcie Pracy. Gazeta – oficjalny kanał informacyjny rosyjskiego rządu – wykorzystała okazję, aby oświadczyć, że zachodnie zarzuty dotyczące pracy przymusowej w Sinciang były „absurdalne” i miały na celu osłabienie rozwoju regionu.

Jest to najświeższy przykład prokremlowskich mediów broniących stanowiska o przestrzeganiu praw człowieka w Chinach w obliczu rosnących globalnych obaw dotyczących represji wobec ludności ujgurskiej w chińskiej prowincji Sinciang.

Według felietonu z początku tego roku opublikowanego przez rosyjską państwową agencję informacyjną RIA Novosti prowincja ta jest polem bitwy „globalnej kampanii kłamstw” wymierzonej przeciwko Chinom, mającej na celu zdyskredytowanie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2022 roku. W przeszłości prokremlowskie media fałszywie twierdziły również, że doniesienia potępiające represje wobec Ujgurów w Chinach były przesadzone i stanowiły element „propagandy”, a „fałszywym informacjom” o niewolniczej pracy w Sinciang zaprzeczyli sami Ujgurowie.

Takie komunikaty bagatelizujące naruszenia praw człowieka w Chinach lub odrzucające je jako jawną zachodnią propagandę są zgodne z oficjalną narracją władz chińskich, mającą na celu nadanie im większego znaczenia i zasłony międzynarodowej legitymizacji.

Prokremlowskie przywiązanie do chińskiej opowieści

Przez lata prokremlowska dezinformacja przedstawiała uniwersalne prawa człowieka jako „zachodniego konia trojańskiego”, narzędzie rzekomo używane do odwrócenia uwagi opinii publicznej od wewnętrznych problemów na Zachodzie i wyeliminowania Rosji jako aktora geopolitycznego. Takie twierdzenia znalazły życzliwe ucho: na początku tego roku Rosja i Chiny wydały wspólne oświadczenie, w którym przedstawiły wspólną wizję porządku światowego i odrzuciły rzekome wykorzystywanie przez Zachód praw człowieka jako pretekstu do ingerencji w wewnętrzne sprawy innych krajów – co było powtarzającym się argumentem Pekinu.

Aby bronić represji wobec Ujgurów i atakować Zachód w związku z sankcjami dotyczącymi praw człowieka, prokremlowskie media muszą jedynie przekazywać oficjalne stanowisko Pekinu. Prokremlowskie kanały informacyjne działające w wielu językach wzmacniają narrację chińskich urzędników, którzy zaprzeczają wszelkim zarzutom o ludobójstwo lub pracę przymusową w Sinciang, regularnie oskarżają głosy krytyczne o bycie „antychińskimi” i odwołują się do teorii spiskowych obwiniających CIA o rzekome wzniecanie niepokojów w regionie. W najnowszym przykładzie rosyjski państwowy kanał telewizyjny Rossija 24 wysłał do Sinciang własnego dziennikarza, który zwiedzał fabryki i szkoły w regionie i zapewniał, że miejscowa ludność „harmonijnie łączy modlitwę, ducha komunistycznego i motywy narodowe”. Takie „ustalenia” stoją w jawnej sprzeczności z dokumentacją, w tym z oficjalnymi dokumentami Chin i relacjami naocznych świadków, które ilustrują skalę prześladowań Ujgurów i innych mniejszości etnicznych w Sinciang.

Kontrolowane przez państwo kanały obu krajów są też zgodne w krytyce niezależnych mediów badających przypadki łamania praw człowieka w Sinciang. Chiński anglojęzyczny telewizyjny serwis informacyjny CGTN oskarżył BBC o błędne przedstawienie „instytutów szkolenia zawodowego” w Sinciang jako obozów z wszechobecnymi gwałtami i torturami, i stwierdził, że „BBC i niektóre zachodnie media stały się przykładami międzynarodowych kampanii antychińskich”. Wkrótce po tym, Sputnik News opublikował felieton, w którym nazwał BBC „brytyjską korporacją do operacji specjalnych” i „trybikiem w zachodniej maszynie imperialistycznej”, oskarżając brytyjskie media o próbę destabilizacji Chin.

Celem są również naukowcy. W marcu 2021 roku chińskie media kontrolowane przez państwo ogłosiły, że firmy z regionu Sinciang pozwały niemieckiego naukowca Adriana Zenza, który badał i ujawniał przypadki łamania praw człowieka w Sinciang. Naukowiec znalazł się również na liście chińskich sankcji wraz z niemieckim think tankiem i kilkoma europejskimi politykami i był systematycznie oczerniany przez chińskie media i urzędników. Rosyjskie media kontrolowane przez państwo i ich sympatycy również wtrącili swoje trzy grosze, publikując treści pochodzące z chińskich mediów kontrolowanych przez państwo i deprecjonując Zenza – wiodącego naukowca i starszego współpracownika amerykańskiej fundacji Victims of Communism Memorial Foundation – jako „skrajnie prawicowego fundamentalistę”.

A co z… „wysuwaniem kontrargumentów”?

W przeszłości Chiny przeważnie powstrzymywały się od atakowania europejskich osiągnięć w dziedzinie praw człowieka, ponieważ jest to sprzeczne z propagowaną przez Pekin złotą zasadą „nieingerencji”. Jednak w obliczu rosnącej międzynarodowej uwagi skierowanej na Sinciang, chińskie media kontrolowane przez państwo zwróciły się w stronę „wysuwania kontrargumentów”. Jest to taktyka dezinformacji doskonalona przez prokremlowskie media, które próbują zdyskredytować wiarygodność oponenta, oskarżając go o hipokryzję, zwykle bez żadnych dowodów.

W marcu 2021 r., po tym jak UE nałożyła sankcje na chińskich urzędników za łamanie praw człowieka w Sinciang, kontrolowany przez państwo chiński dziennik Global Times opublikował infografikę wymieniającą pod flagą UE różne „występki” UE w zakresie praw człowieka, od Holokaustu po różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Luksemburgu. Wkrótce po publikacji infografika została ukradkiem zredagowana w celu usunięcia odniesień do UE i Holokaustu.

Zrzut ekranu z tweetem udostępnionym przez kontrolowany przez państwo chiński kanał informacyjny „Global Times”, 23 marca 2021 r

Wkrótce potem francuskojęzyczna wersja telewizji RT opublikowała raport chińskiego rządu na temat łamania praw człowieka w USA, skupiający się na protestach związanych ze sprawiedliwością rasową, oraz wspomniała o „impasie Chin i Zachodu” dotyczącym stanu praw człowieka w Chinach. Jednocześnie cały czas przekazywała argumenty Pekinu o „zastraszaniu” i „hipokryzji”, nie kwestionując nigdy wersji Chin.

Ujednolicenie, koordynacja, współpraca?

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy rosyjskie i chińskie media kontrolowane przez państwo skupiają się na tym samym temacie i angażują się w podobne narracje dezinformacyjne. W zeszłym roku obserwowaliśmy, jak kontrolowana przez państwo chińska stacja CGTN wzmacniała prokremlowską dezinformację o amerykańskich „tajnych laboratoriach”.

Jeszcze w 2017 roku Sputnik podpisał umowę o współpracy z Global Times (jedną z wielu umów o współpracy łączących obecnie rosyjskie i chińskie kanały informacyjne kontrolowane przez państwo), w celu „pokazania społeczności międzynarodowej rozwoju Chin i Rosji oraz ich obaw i stanowisk w niektórych głównych kwestiach międzynarodowych”.

Ujednolicenie przekazu w mediach kontrolowanych przez państwo nie musi wskazywać na systematyczną koordynację działań (dez)informacyjnych. W końcu, chociaż zarówno Rosja, jak i Chiny zaangażowały się w ukierunkowane działania wpływu i kampanie dezinformacyjne wokół COVID-19 – których podstawą było twierdzenie, że autokracje są lepiej przygotowane do radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi niż demokracje – obie strony unikały promowania szczepionek drugiej strony (ponieważ są komercyjnymi konkurentami na rynku szczepionek). Rzeczywiście, według Mercator Institute for China Studies (MERICS), współpraca chińskich i rosyjskich mediów kontrolowanych przez państwo w znacznie mniejszym stopniu skupia się na tworzeniu dobrego wizerunku drugiej strony niż na budowaniu wspólnych zagrożeń. Wydaje się, że jeśli chodzi o ochronę praw człowieka, obie strony wybrały ten sam wygodny cel.

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    %s

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist