Obalamy trzynaście mitów na temat wojny Rosji z Ukrainą
Trzynastka jest na Zachodzie tradycyjnie uważana za liczbę przynoszącą pecha. Dlatego być może słusznie zaktualizowaliśmy naszą poprzednią listę najbardziej znanych rosyjskich mitów, zwiększając ich liczbę z dwunastu do trzynastu.
Skąd ta różnica? Po pierwsze, połączyliśmy razem niektóre z wcześniej zidentyfikowanych prokremlowskich narracji dezinformacyjnych wymierzonych w Ukrainę. Po drugie, wyodrębniliśmy z ogólnej kategorii „Ukraina jest zła/nazistowska” dwie narracje mówiące o tym, odpowiednio, że Ukraina przegrywa wojnę oraz że takie państwo w ogóle nie istnieje. Jeśli powyższe zdanie nie ma sensu, to witamy serdecznie w świecie prokremlowskiej dezinformacji!
Poniżej można zapoznać się z jej wieloma klasycznymi przykładami. Dla Kremla powtarzanie stanowi powszechny modus operandi, więc proszę się nie dziwić, jeśli niektóre z tych wprowadzających w błąd twierdzeń i mitów wydają się znajome – wiele z nich zdemaskowaliśmy już w zeszłym roku.
Tym razem jednak przypisaliśmy te 13 mitów do trzech największych metanarracji rosyjskiej machiny propagandowej. Pierwsza grupa, opisująca mity od pierwszego do czwartego, charakteryzuje Ukrainę, Ukraińców i ukraińskość jako coś złego i antyrosyjskiego. Druga grupa, składająca się z mitów od piątego do dziewiątego, przedstawia Zachód jako bezwzględnego, choć dziwnie nieudolnego wroga Rosji.
Trzecia grupa, obejmująca mity od 10 do 13, ukazuje Rosję jako lepszą niż Zachód i Ukraina razem wzięte. Według Kremla Rosja jest po prostu lepsza – silniejsza, bardziej praworządna i wyposażona w doskonalszą broń. Do tego rosyjscy nacjonaliści dowodzą moralnej wyższości Rosji nad zdeprawowaną Europą.
Mit 1: Ukraina od lat próbuje popełnić ludobójstwo na osobach rosyjskojęzycznych w Donbasie, a Rosja interweniowała tylko po to, by chronić swoich rodaków. Ukraina również prowadzi operacje fałszywej flagi i dokonuje okrucieństw, a następnie obwinia za nie Rosję.
Aby uchronić się przed oskarżeniami o ludobójstwo, kremlowscy propagandyści często podejmują się projekcji własnych zbrodni na swoje ofiary, a nawet rzucają całkowicie bezpodstawne oskarżenia. W praktyce oznacza to, że choć nie mają żadnych dowodów, oskarżają Ukrainę o próbę popełnienia ludobójstwa na rosyjskojęzycznych mieszkańcach Ukrainy, często powołując się na zmyślone historie. Narracja o ludobójstwie stanowi integralną część prokremlowskiej kampanii dezinformacyjnej służącej usprawiedliwieniu rosyjskiej agresji.
Nie istnieją żadne przesłanki świadczące o tym, że jakakolwiek ludność etniczna, w tym Rosjanie lub osoby rosyjskojęzyczne, doświadcza prześladowań z rąk ukraińskich władz w Donbasie lub w innych częściach Ukrainy, a co dopiero, że grozi tym ludziom śmierć z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej lub kulturowej.
Tymczasem ogrom dowodów wskazuje na bezpośrednie powiązanie rosyjskich sił zbrojnych ze zbrodniami wojennymi w Buczy, Irpieniu, Mariupolu i innych miejscach. Organizacja Narodów Zjednoczonych wydała raport szczegółowo opisujący dowody zbrodni wojennych popełnionych przez rosyjskie władze, w tym deportacji dzieci, tortur i gwałtów.
W rzeczywistości rosyjskie oskarżenia, że ukraińskie władze w jakiś sposób stoją za rosyjskimi zbrodniami wojennymi, zwłaszcza tymi, do których doszło w Buczy, zostały zdementowane przez wielu niezależnych weryfikatorów faktów, a także liczne środki masowego przekazu.
Mit 2: Ukraina przegrywa, jej przywódcy są zdesperowani, a zapaść militarna to kwestia czasu. Ponadto Ukraina wykazuje taką desperację, że atakuje cywilną infrastrukturę nuklearną i pracuje nad „brudną bombą”.
W 2023 r. ukraińska kontrofensywa przyniosła jedynie nieznaczne postępy. Jednak od czasu rosyjskiej inwazji 24 lutego 2022 r. Ukraina odzyskała mniej więcej połowę terytorium okupowanego przez Rosję na początku wojny w lutym 2022 roku. Obecna sytuacja na polu bitwy może wydawać się patowa, a mimo to Ukraina nadal odnosi imponujące zwycięstwa na Morzu Czarnym.
Ogólnie rzecz biorąc sukces Ukrainy w powstrzymywaniu zmasowanej, bezprawnej i niesprowokowanej inwazji Rosji jest po prostu imponujący. Kraj ten nie znajduje się na skraju upadku ani politycznego, ani militarnego, nawet jeśli czasami międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy nie jest takie, jak mogłoby być.
Nie ma dowodów na poparcie rosyjskich zarzutów, że Kijów mobilizuje dzieci, kobiety lub osoby starsze do walki na froncie lub że prezydent Wołodymyr Zełenski świadomie wysyła ukraińskie wojska na rzeź. Fakty wskazują na zgoła odwrotną sytuację: rosyjscy generałowie ślą swoich żołnierzy, z których wielu zostało zrekrutowanych w więzieniach, na samobójcze „ataki mięsne”.
Mit o ukraińskich ambicjach nuklearnych lub „brudnych bombach” jest czystą fikcją i sianiem paniki przed nuklearnym zagrożeniem. W rzeczywistości Ukraina pozostaje państwem bez broni jądrowej od 1994 roku, kiedy to podpisała Memorandum Budapesztańskie. Jest to jeden z niewielu krajów na świecie, który zrzekł się arsenału nuklearnego, likwidując broń odziedziczoną po Związku Radzieckim. Z kolei Rosja rażąco zlekceważyła swoje zobowiązanie wynikające z podpisania traktatu gwarantującego poszanowanie niepodległości, suwerenności i granic Ukrainy.
Kreml chętnie sięga po narracje nuklearne, by odsunąć od siebie winę, formułuje cienko zawoalowane groźby lub stosuje nuklearny szantaż, wzmacniający jego agresję. Kreowanie wizerunku osaczonego, ale uzbrojonego w broń nuklearną zwierzęcia (co zawsze podkreślają prokremlowscy demagodzy) działa na korzyść Moskwy.
Rosja posłużyła się oskarżeniami, że Ukraina próbuje skonstruować „brudną bombę”, jako pretekstem do większej eskalacji. Ukraina zaprosiła MAEA do zbadania miejsc, o których Rosja mówi, że są wykorzystywane do prac nad brudną bombą. MAEA nie znalazła żadnych dowodów na poparcie rosyjskich zarzutów.
Równie bezpodstawne okazały się twierdzenia, że Ukraina celowo niszczy własną cywilną infrastrukturę jądrową. W rzeczywistości Ukraina i USA wielokrotnie próbowały rozładować napięcia wokół elektrowni atomowej w Zaporożu. Rosja podjęła wiele lekkomyślnych działań wymierzonych w ten obiekt. Zgromadziła sprzęt wojskowy i rozmieściła oddziały na terenie elektrowni, wykorzystała okolice zakładu jako bazę do przeprowadzania ataków rakietowych i rakietowych, przejmując de facto kontrolę nad obiektem i wielokrotnie odcinając połączenie z główną linią energetyczną. MAEA nie potwierdziła żadnych ukraińskich bombardowań lub ataków na elektrownię ani przed oskarżeniami ze strony Kremla ani też po nich.
Mit 3: Ukraina nie istnieje jako państwo. Jej obywatele w drodze referendów wyrazili wolę powrotu do Rosji.
Zaprzeczanie państwowości i suwerenności Ukrainy to kolejna sprawdzona narracja dezinformacyjna, którą prokremlowscy eksperci rozpowszechniają od lat. Sam Putin często wypaczał historię, utrzymując, że Ukraina nie istniała, dopóki nie utworzyli jej bolszewicy. Ale Ukraina to suwerenne państwo z własną tożsamością i długą historią.
W rzeczywistości, jak wspomnieliśmy powyżej, Rosja uznała ukraińskie terytorium i suwerenność i zobowiązała się do ich poszanowania w 1994 roku, kiedy podpisała Memorandum Budapesztańskie. Od tego czasu kierownictwo Kremla bez skrępowania łamie Memorandum, jednocześnie cynicznie kłamiąc na temat jego treści i rzekomych ukraińskich naruszeń. Rosja wykorzystała również fikcyjne referenda na okupowanych terytoriach, aby usprawiedliwić zlekceważenie Memorandum podczas dokonywania nielegalnych grabieży ziemi.
Krótko mówiąc, Kreml zrobił wszystko, co w jego mocy, aby podważyć ukraińską państwowość. Biorąc pod uwagę okoliczności, determinacja Ukraińców w utrzymaniu swojego państwa i tożsamości jest tym bardziej imponująca.
Mit 4: „Ukraińcy” tak naprawdę nie istnieją, ponieważ de facto są Rosjanami. Nazistowscy przywódcy i zachodni uzurpatorzy wyprali ludziom mózgi, aby uwierzyli, że są Ukraińcami.
Ukraińcy w okopach broniący swojego kraju przed rosyjskimi atakami nie wydają się zdezorientowani w kwestii swojej tożsamości. Wiedzą, kto ich atakuje, kto pomaga im się bronić i czego bronią.
Niemniej jednak kremlowscy propagandyści, w tym sam Putin, często wysuwają dziwaczne tezę, że Ukraińcy i Rosjanie to jeden naród, który powinien być zjednoczony – oczywiście pod czułym, kochającym spojrzeniem Putina. W tej alternatywnej rzeczywistości tak zwani Ukraińcy cierpią z powodu fałszywej świadomości zaszczepionej im przez Zachód, wskutek czego oderwali się od swojego prawdziwego rosyjskiego „ja”. Zgodnie z tą odwróconą logiką Rosja faktycznie ratuje Ukrainę, włączając ją z powrotem do rosyjskiego miru.
Zawsze trudno jest przekonać kogoś, że zna się jego interesy lepiej niż on sam. Jeszcze trudniej jest przekonać ludzi, że bombardując ich, próbuje się ich uratować. Oczywiście Ukraińcy i Rosjanie mają dużo wspólnej historii i kultury. Ironia losu polega na tym, że rozpoczynając swoją bezprawną inwazję, Putin zmusił Ukraińców do wojny o niepodległość, co w naturalny sposób zamiast osłabić tylko umocni ich ukraińską tożsamość.
Mit 5: Zachód, w szczególności USA, rozpoczął wojnę na Ukrainie. Moskwa nie miała innego wyjścia i musiała się bronić. Teraz walczy ze skumulowaną potęgą „kolektywnego Zachodu”, który ma nadzieję wykorzystać wojnę do osłabienia lub zniszczenia Rosji. Zachodnia pomoc wojskowa tylko przedłuża cierpienia Ukrainy.
Tocząca się obecnie pełnoskalowa wojna rozpoczęła się, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Fałszywe oskarżenie, że Zachód, wykorzystując do swoich celów Ukrainę, jest tu agresorem, stanowi klasyczną taktykę dezinformacyjną, mającą na celu przedstawienie Rosji jako ofiary jej własnej wojny. Chociaż powyższa narracja jest w oczywisty sposób absurdalna, dla coraz bardziej izolowanego środowiska informacyjnego w Rosji służy jako okrzyk bojowy mobilizujący poparcie społeczne dla autorytarnej polityki Kremla.
Rosja nie walczy też z „kolektywnym Zachodem”. Prokremlowscy eksperci stosują tę narrację za każdym razem, gdy Ukraina otrzymuje wsparcie wojskowe od swoich zachodnich partnerów lub gdy Rosja traci kontrolę nad tymczasowo okupowanymi terytoriami na Ukrainie. Unia Europejska, Stany Zjednoczone, i wiele państw członkowskich NATO udzieliło Ukrainie wsparcia wojskowego, aby pomóc jej odeprzeć niesprowokowaną agresję Rosji, ale nie są one zaangażowane w żadne walki. Zachód nie chce zniszczyć Rosji. Chce natomiast, by Rosja przestała usiłować zniszczyć Ukrainę.
Mit 6: USA finansują tajne programy rozwoju broni biologicznej, które są prowadzone w laboratoriach na Ukrainie i w innych krajach.
Sfabrykowane historyjki o „tajnych amerykańskich laboratoriach biologicznych” to klasyczny przykład teorii spiskowej połączonej z taktyką siania paniki, mieszankę którą Kreml często stosuje w celu odwrócenia uwagi i wywołania zamętu. Aby uzasadnić niesprowokowaną inwazję Rosji na Ukrainę, prokremlowski ekosystem dezinformacji zmienił przeznaczenie starej kampanii dezinformacyjnej, początkowo wykorzystywanej do blokowania amerykańsko-ukraińskiego partnerstwa na rzecz ograniczenia zagrożeń biologicznych.
Prokremlowska dezinformacja stara się zatrzeć granicę między bronią biologiczną a badaniami biologicznymi, wzbudzając poczucie zagrożenia i jednocześnie dyskredytując Ukrainę. Wiarygodne źródła, w tym Wysoki Przedstawiciel ONZ ds. Rozbrojenia Izumi Nakamitsu, wielokrotnie obalały zarzuty, że finansowane przez USA laboratoria biologiczne na Ukrainie są wykorzystywane do celów wojskowych.
Mit 7: Zachodnie sankcje wobec Rosji są nielegalne, destabilizują globalną gospodarkę i podnoszą koszty życia zwykłych obywateli na całym świecie. Sankcje wzmacniają Rosję, a jednocześnie odbijają się na europejskich gospodarkach. Obywatele UE protestują przeciwko sankcjom i przywódcom, którzy je zatwierdzili.
Prokremlowskie dezinformacje na temat sankcji UE i Zachodu są zbiorem sprzeczności. W tajemniczy sposób sankcje są zarazemnielegalną, destabilizującą formą przymusu, a równocześnie nie działają, a nawet wzmacniają Rosję. Ten przekaz bagatelizuje wpływ sankcji w oczach rosyjskich obywatelki i tworzy fałszywe wrażenie, że UE się rozpada. Na arenie międzynarodowej Kreml chce podsycać bezpodstawne obawy, że działania Zachodu przeciwko Rosji niosą ze sobą negatywne konsekwencje dla całego świata.
Wszystkie unijne sankcje pozostają w całkowitej zgodności z zobowiązaniami wynikającymi z prawa międzynarodowego. Sankcje zmniejszają środki Rosji na finansowanie wojny i pozyskiwanie kluczowych komponentów dla jej sektora wojskowo-przemysłowego.
Na początku 2024 r. rosyjska Federalna Służba Statystyki Państwowej (Rosstat) poinformowała, że w 2023 r. rosyjska gospodarka wzrosła o ponad 3%. Wielu ekonomistów uważa jednak, że rosyjskim danym gospodarczym brakuje przejrzystości i wiarygodności, a niektórzy sugerują, że statystyki są naciągane.
Nawet jeśli przyjąć rosyjskie dane za prawdziwe, pozornie korzystne dane makroekonomiczne tego kraju w dużej mierze wynikają z przejścia na gospodarkę typu wojennego. Transformacja ta polega przede wszystkim na skupieniu się na produkcji przemysłowej sprzętu wojskowego na potrzeby inwazji na Ukrainę, którego znaczna część jest następnie niszczona lub zużywana na polu bitwy, co prowadzi do zaniedbania innych sektorów gospodarki. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne spadły do zera.
Według danych przeanalizowanych przez Instytut Gospodarek Wschodzących Banku Finlandii (BOFIT), uzależnienie ożywienia gospodarczego Rosji od gałęzi związanych z wojną sprawia, że Rosji coraz trudniej jest utrzymać obecne tempo wzrostu PKB. Nie da się utrzymać stałego wzrostu wydatków publicznych, a przemysł wojskowy już teraz mierzy się z ograniczonymi zdolnościami produkcyjnymi. Obecne skupienie się na produkcji wojskowej spowodowało przekierowanie zasobów z rosyjskiego przemysłu cywilnego, co utrudnia poleganie na gałęziach, które zazwyczaj stanowią trzon zaawansowanych gospodarek i zapewniają im długoterminowy wzrost. Co więcej, rosyjskie wydatki wojskowe są bardzo wysokie. Dla przykładu, jeden zmasowany atak rakietowy na Ukrainę 2 stycznia 2024 r. kosztował Rosję około 620 mln USD.
Jednocześnie rubel uległ znacznej deprecjacji. Inflacja gwałtowanie rośnie i widać oznaki przegrzania gospodarki. Oznacza to, że coraz większa liczba obywateli Rosji w codziennym życiu odczuwa finansowe konsekwencje wojny.
Mit 8: Europa jest słaba i podzielona. UE i jej przywódcy to marionetki USA. Sankcje UE spowodowały globalny niedobór żywności poprzez zakaz importu rosyjskich produktów rolnych, a także kryzys energetyczny wskutek zakazu importu rosyjskiej ropy i gazu.
Prokremlowskie media, chcąc umniejszyć znaczenie krajów europejskich, systematycznie przedstawiają je jako marionetki lub wasali USA i NATO. Zob. naszą analizę twierdzeń Kremla o utracie suwerenności przez UE. Jednak w lutym 2024 r. rzekomo słaba i podzielona UE znalazła w sobie wolę polityczną, aby zatwierdzić instrument o wartości 50 mld euro na rzecz wsparcia odbudowy Ukrainy.
Unia Europejska nie jest wrogiem Rosji. Jednak dwustronne stosunki zostały poważnie nadszarpnięte przez niesprowokowaną i nieuzasadnioną pełnowymiarową inwazję Rosji na Ukrainę. Rada Europejska przyjęła 12 pakietów sankcji przeciwko Rosji i Białorusi. Ograniczenia te mają na celu osłabienie zdolności Rosji do finansowania wojny i są wymierzone w elity polityczne, wojskowe i gospodarcze odpowiedzialne za inwazję. Nakładając sankcje na Rosję, UE pragnie wysłać Kremlowi wyraźny sygnał swojej determinacji i jedności oraz zmniejszyć zdolność Rosji do prowadzenia wojny.
Jeśli chodzi o międzynarodowy wpływ unijnych sankcji, mają one istotne wyłączenia. W sposób oczywisty nie dotyczą dostaw żywności i nawozów. Główną przyczyną wzrostu cen energii nie były sankcje, ale inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
Mit 9: Państwa europejskie desperacko potrzebują rosyjskiej ropy i gazu, a bez nich w końcu upadną.
Kreml ma długą tradycję posługiwania się energią jako orężem w stosunkach zagranicznych, a stosowanie dezinformacji stanowi integralną część tej taktyki. Tym razem jednak rosyjska zagrywka, aby zastraszyć UE poprzez zatrzymanie dostaw gazu spektakularnie obróciła się przeciwko Kremlowi, gdy Europa przetrwałą zimę. Kiedy Rosja zażądała od Europy wyboru między Ukrainą a rosyjską energią, europejska odpowiedź była jednoznaczna – Ukraina.
Unia Europejska i jej państwa członkowskie szybko podjęły liczne środki zaradcze w celu zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego, takie jak plan REPowerEU czy też „Oszczędzaj gaz na bezpieczną zimę”, który polega na dobrowolnym zmniejszeniu zapotrzebowania na gaz ziemny o 15%. Zapełniono podziemne rezerwy gazu w UE, które w lutym 2024 r. były zajęte w ponad 80%. Ponadto Europa zdywersyfikowała import gazu i uniknęła szantażu energetycznego ze strony Rosji.
Prokremlowska dezinformacja próbuje również wbić kliny w jedność transatlantycką, malując fałszywy obraz utraty suwerenności UE. Mówiąc konkretniej, rosyjskie media dowodzą, że USA podporządkowały sobie UE i czerpią korzyści z zawirowań na światowych rynkach energii. Dywersyfikacja dostaw energii jest jednak fundamentem polityki energetycznej UE. Pomaga wzmocnić europejskie bezpieczeństwo energetyczne, zapobiegając monopolizacji i wprowadzając większą konkurencję na rynku energii.
Mit 10: Zwycięstwo Rosji nad Ukrainą jest nieuniknione. Ukraina i Zachód powinny to zaakceptować i przestać odmawiać negocjacji pokojowych. Świat wspiera Rosję bardziej niż Zachód czy Ukrainę.
Odkąd Moskwa rozpoczęła swoją „trzydniową wojnę”, Ukrainie udało się powstrzymać natarcie najeźdźców, odwrócić losy wojny i wyzwolić znaczne terytorium spod tymczasowej kontroli wojskowej Rosji. Siły ukraińskie również doprowadziły do poważnego uszczuplenia rosyjskich zasobów wojskowych.
Wytrwałość Ukrainy w obliczu obezwładniającej agresji pokazała nam prawdziwe znaczenie hartu ducha. Zachodnie wsparcie wojskowe dla Ukrainy odgrywa każdego dnia istotną rolę na polu bitwy, pomagając Ukrainie w realizacji jej prawa do samoobrony, które jest zapisane w Karcie Narodów Zjednoczonych.
Rosyjskie propozycje zawieszenia broni lub negocjacji pokojowych nie są szczere, a służą jedynie jako PR-owa zagrywka. Po bliższej analizie okazują się one jednak niczym innym jak imperialistycznymi żądaniami, aby Ukraina złożyła broń i oddała więcej swojego terytorium i suwerenności.
Prawdziwą drogą do pokoju jest całkowite wycofanie sił rosyjskich poza międzynarodowo uznane granice Ukrainy i całkowite zaprzestanie przez Rosję agresywnej polityki. Rosja rozpoczęła niczym niesprowokowaną wojnę w Europie, rażąco lekceważąc prawo międzynarodowe, w szczególności Kartę Narodów Zjednoczonych. Nie można osiągnąć pokoju, pozwalając nieuzbrojonej Ukrainie stawić czoła potężnie zmilitaryzowanej Rosji, która neguje niezależność Ukrainy i nie kryje się z powszechnymi nawoływaniami do ludobójstwa.
Jeśli chodzi o globalne wsparcie, warto zauważyć, że około 40 krajów, w tym większość państw zachodnich, nadal zapewnia Ukrainie wsparcie wojskowe, humanitarne i finansowe; w tej grupie znajdują się też Chiny. Kilka międzynarodowych grup działających na rzecz praw człowieka, w tym Human Rights Watch, opublikowało niedawno raport wzywający do wszczęcia śledztwa przeciwko Putinowi i innym wyższym urzędnikom rosyjskim za zbrodnie wojenne w związku z atakiem Rosji na Mariupol. Zgromadzenie Ogólne ONZ zdecydowaną większością głosów zażądało od Rosji wycofania wszystkich swoich sił zbrojnych z terytorium Ukrainy.
Rosja z kolei cieszy się poparciem następujących silnych sojuszników: Białorusi, Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, Erytrei i Syrii.
Mit 11: Rosja toczy świętą wojnę z bezbożną Ukrainą w celu ochrony tradycyjnych wartości. Rosja jest prawdziwym obrońcą chrześcijaństwa i wszelkiej wiary. Ukraina, zawłaszczona przez bezbożnych pogan z kijowskiego reżimu, jest z gruntu zła.
Rosja, chcąc usprawiedliwić swoją wojnę przeciwko Ukrainie, wielokrotnie odwoływała się do świętej walki z samym Szatanem. W pierwszych tygodniach i miesiącach wojny Kreml wykorzystywał zarzuty o bezbożnym sojuszu Ukrainy z siłami nieczystymi, starając się w ten sposób wyjaśnić brak rosyjskich postępów na polu bitwy.
Często prokremlowscy dezinformatorzy, a w szczególności Władimir Sołowjow, posługują się tą dezinformacyjną narracją, łącząc ją z bezpodstawnymi oskarżeniami przeciwko Ukrainie i Zachodowi o rzekome próby zniszczenia Kościoła prawosławnego. Ta manipulacyjna taktyka nabrała tempa w 2019 r., kiedy Cerkiew Prawosławna Ukrainy uzyskała status niezależnego Kościoła, a następnie znowu w listopadzie 2022 r., gdy ukraiński rząd ogłosił, że opracuje ustawę zakazującą działalności związków religijnych uznanych za powiązane z Rosją.
Demonizowanie Ukrainy i jej zachodnich zwolenników poprzez ukazywanie ich jako bezbożnych pogan idzie w parze z prokremlowską dezinformacją, że Zachód pragnie zniszczyć „tradycyjne wartości”, podczas gdy Rosja stoi na ich straży. Ta kłamliwa narracja o ochronie zagrożonych wartości jest głęboko przesiąknięta dezinformacjami na temat społeczności LGBTIQ+, które to przekazy często przekraczają nawet granice jawnej mowy nienawiści.
Mit 12: Na Ukrainie Rosja walczy z zachodnim imperializmem i neokolonializmem oraz dąży do wielobiegunowego porządku światowego, w którym kraje nie ingerują w wewnętrzne sprawy innych.
Kremlowski reżim od dawna stara się publicznie uchodzić za antyimperialistyczny i antykolonialny. Jednak brutalna wojna Rosji przeciwko Ukrainie ujawniła imperialne i kolonialne ambicje Rosji wobec jej sąsiadów w Europie, na Kaukazie i w Azji.
Rozpoczynając wojnę we wschodniej Ukrainie w 2014 r., nielegalnie anektując Krym w tym samym roku i rozpoczynając inwazję na pełną skalę w 2022 r., Rosja rażąco naruszyła prawo międzynarodowe i Kartę Narodów Zjednoczonych, zagrażając światowemu pokojowi, globalnemu bezpieczeństwu i stabilności.
W dniu 2 marca 2022 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ zdecydowaną większością głosów przyjęło rezolucję potępiającą brutalną inwazję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i żądającą od Rosji natychmiastowego wycofania swoich sił i przestrzegania prawa międzynarodowego.
W październiku 2022 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ zdecydowaną większością głosów potępiło rosyjskie próby aneksji czterech tymczasowo okupowanych regionów Ukrainy w następstwie pozorowanych referendów.
Ogólnoświatowe potępienie rosyjskiej agresji wojskowej przeciwko pokojowemu sąsiadowi pokazuje, że Rosja jest osamotniona i izolowana.
Mit 13: Ukraina jest złym nazistowskim państwem rządzonym przez nazistowskich przywódców. Z tego powodu samo jej istnienie zagraża Rosji. Rosja walczy o zachowanie historii. Tak jak cała Europa poparła kiedyś inwazję nazistowskich Niemiec na Związek Radziecki, tak teraz Europa popiera nazistowską Ukrainę. Rosja kontynuuje Wielką Wojnę Ojczyźnianą na Ukrainie, aby uwolnić świat od nazistów.
Być może podstawowym mitem stojącym za rosyjską agresją na Ukrainę jest oskarżenie, że Ukraina, Ukraińcy i ukraińskość są w jakiś sposób nazistowskie. Oskarżenie to zawsze było absurdalne i byłoby śmieszne, gdyby nie mordercze zamierzenia Kremla. Bez tego oszczerstwa rosyjscy przywódcy nie mogliby usprawiedliwić swojej agresji na Ukrainę. Powtarzają to więc ciągle, raz za razem.
Ale ten mit nie tylko usprawiedliwia bezprawną inwazję Rosji. Służy on również jako punkt wyjścia dla niedoszłego ludobójstwa dokonanego przez Rosję na języku ukraińskim, kulturze, państwie, a nawet – jak zauważyliśmy wcześniej– na narodzie ukraińskim. W wyobraźni radykalnych rosyjskich nacjonalistów Ukraina jawi się jako „anty-Rosja” – kraj stojący w opozycji do Rosji, tak jak antymateria niszcząca materię, a samo jej istnienie stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo. Kreml nazywa nazistami każdego, kto sprzeciwia się jego agresji na Ukrainę, w tym na przykład Kanadę.
Od lat uważnie śledzimy posługiwanie się przez Kreml narracją „nazistowskiego widma”. Przez całą wojnę Kreml konsekwentnie wykorzystuje tą wygodną metaforę dezinformacyjną, aby odczłowieczać i oczerniać Ukraińców. Putinowskie przedstawianie Rosji jako współczesnego poskramiacza nazizmu jest klasycznym przykładem projekcji – sposobem Kremla na oddalenie winy od własnych niszczycielskich działań.
Oskarżenia o to, że cała Europa wspierała inwazję nazistowskich Niemiec na Związek Radziecki, są ponad wszelką miarę kuriozalne. Wywracają one historię do góry nogami. W rzeczywistości do 1942 roku koalicja antyhitlerowska obejmowała 26 państw, a także rządy na uchodźstwie okupowanych krajów europejskich. Powoływanie się przez Rosję na jej walką z nazizmem dla wywołania silnej reakcji psychologicznej lub emocjonalnej to nie tylko manipulacja, ale wręcz niedorzeczność, zwłaszcza biorąc pod uwagę zwrot Kremla w kierunku otwarcie antysemickiej retoryki.