Pozdrowienia z Rosji: wycieczka do Kijowa i Korei

Click here to request the narration for this article

W nie tak odległej przeszłości hasło „Od Vancouver do Władywostoku” obrazowało system stosunków międzynarodowych opartych na współpracy lub przynajmniej stabilnych zasadach. Stolice państw, które podpisały w Helsinkach Akt końcowy KBWE, rozciągały się od zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej, przez Europę, aż po rosyjski Daleki Wschód.

Od kontaktu do konfliktu

Jednak rosyjskie podejście uległo zmianie, co pokazują wydarzenia z ubiegłego tygodnia, które miały miejsce mniej więcej na tym samym obszarze geograficznym. To był pracowity tydzień dla prokremlowskich trolli i manipulatorów próbujących powstrzymać falę wydarzeń, którą uruchomiły działania samej Rosji. Do najciekawszych przykładów należą kampanie, które mają maskować jawne aspiracje rosyjskiej polityki władzy. Kreml próbował na przykład uniemożliwiać, blokować lub opóźniać proces integracji euroatlantyckiej Ukrainy po decyzjach UE i NATO; niweczyć plany pokojowe; obwiniać Armenię za dywersyfikowanie swoich międzynarodowych relacji gospodarczych; czy blokować międzynarodowe wysiłki zmierzające do ograniczania programu broni jądrowej Korei Północnej.

Obwiniać Kijów i innych za ataki na Crocus City Hall

W ostatnich tygodniach połączono dwa najważniejsze tematy dla Kremla: tak zwaną „specjalną operację”, czy też wojnę przeciwko Ukrainie, oraz atak terrorystyczny na Crocus City Hall pod Moskwą, do którego doszło 22 marca.

Jak pokazują przykłady z naszej bazy danych, rosyjskie media państwowe nadal próbują powiązać oba te wydarzenia i przekonywać odbiorców w kraju i za granicą, że choć ISIS wzięła na siebie odpowiedzialność za atak i przyznali się do niego mocno poturbowani obywatele Tadżykistanu, to jednak stoi za nim Ukraina. Demaskowaliśmy nieprawdziwość tego twierdzenia tutaj i tutaj. A za Ukrainą mają rzekomo stać złowrogie siły Zachodu: USA, UE i Wielka Brytania.

Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i były prezydent, znów wypowiadał się w swoim stylu, nie tylko powtarzając okropne groźby użycia broni jądrowej, ale też obwiniając USA, Wielką Brytanię oraz francuskich i niemieckich przywódców o zlecenie ISIS przeprowadzenia ataków na Crocus City Hall. Tymczasem na miejscu wciąż dokumentowane są działania rosyjskich służb bezpieczeństwa, które ścigają pracowników pochodzących z Azji Środkowej.

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i były dyrektor FSB Nikołaj Patruszew wzbudził kontrowersje,oskarżając ukraińską ambasadę w Tadżykistanie o przyjmowanie osób z tego kraju do międzynarodowego legionu walczącego przeciwko Rosji. Nie trzeba dodawać, że zarówno władze ukraińskie, jak i tadżyckie odrzuciły te bezpodstawne oskarżenia, które miały służyć jedynie kreowaniu fałszywego obrazu gniazda węży.

Euroatlantyckie aspiracje Ukrainy i odruch straszenia „III wojną światową”

Następny „front” działań Kremla to próby zablokowania dążenia Ukrainy do zbliżenia się do UE i NATO. Potężnym ciosem była dla kremlowskich trolli podjęta w grudniu 2023 roku decyzja przywódców UE o otwarciu negocjacji akcesyjnych dla Ukrainy. Spotkania przedstawicieli UE, NATO i Ukrainy, które odbyły się niedawno, jeszcze bardziej utrudniły trollom życie.

Decyzje NATO dotyczące planów odgrywania większej roli w koordynowaniu pomocy dla Ukrainy, które podjęto dwustronnie lub w formacie z Ramstein uruchomiły odruchową reakcję Kremla polegającą na straszeniu „III wojną światową”. Kreml coraz częściej twierdzi, że każdy ruch wbrew woli Moskwy, który wiąże się z zaangażowaniem USA, NATO lub znaczących sił wojskowych, takich jak samoloty czy rakiety z innego kraju, „prowadzi do nieuchronnej konfrontacji między Rosją i NATO/Europą/[danym krajem]” lub „do bezpośredniej konfrontacji”. Innymi słowy, jak powiedział Putin po swojej reelekcji, jesteśmy „o krok od III wojny światowej”.

Kto może wzywać do pokoju?

Kiedy w styczniu 2024 r., podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, ogłoszono, że planowana jest konferencja w sprawie pokoju w Ukrainie, rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych i państwowe media od razu przystąpiły do torpedowania tego procesu. Wiadomość o zaplanowanym na czerwiec światowym szczycie pokojowym w szwajcarskiej Lucernie przyspieszyła działania Moskwy.

Zamiast przyjąć jako punkt wyjścia 10-punktowy plan pokojowy prezydenta Zełenskiego, Ławrow zwrócił się do obecnych w Moskwie przedstawicieli Ameryki Łacińskiej, Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji, twierdząc, że reprezentują „globalną większość”, a potem udał się z wizytą do Chin. Za fasadą równorzędnych, partnerskich relacji Rosja-Chiny znajduje się ukryty cel Kremla. Chodzi o to, by trzymać Chiny z dala od Lucerny, szukać wsparcia Pekinu i forsować chińskich „12 punktów”, które nie są aktywnie promowane. Te punkty nie stanowią planu, mapy drogowej czy programu, ale raczej mgliste wyobrażenie chińskiej wizji dotyczącej Ukrainy.

Tymczasem w Armenii…

Inny ważny temat, który pojawił się w tym tygodniu, to nasilenie słownych ataków i prób manipulowania przez Rosję przestrzenią informacyjną w Armenii i wokół niej. Głównym celem było niedopuszczenie do tego, by armeński rząd dywersyfikował swoje relacje międzynarodowe. Innym działaniem jest niszczenie reputacji misji UE w Armenii, co dokumentowaliśmy szczegółowo tutaj.

Erewań zrozumiał, że Rosja nie pomoże mu w konflikcie z Azerbejdżanem w Górskim Karabachu. To, czy Moskwa nie była w stanie, czy też nie chciała pomóc, jest mniej istotne niż sam skutek: Górski Karabach był bezbronny. Teraz Armenia zawiesiła swój udział w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i nie weźmie udziału w szczycie ministrów spraw zagranicznych Wspólnoty Niepodległych Państw, który odbędzie się 12 kwietnia w Mińsku.

Na spotkaniu wysokiego szczebla UE-USA-Armenia 5 kwietnia w Brukseli UE i USA podjęły decyzję o przekazaniu Armenii wsparcia finansowego w wysokości odpowiednio 270 mln euro i 65 mln dolarów, co stało się przedmiotem krytyki i ataków słownych w prokremlowskim systemie informacyjnym. Rosyjski rząd i prokremlowskie media nazwały spotkanie w Brukseli „katastrofą dla Armenii” i „pokazem niebezpiecznej geopolitycznej gry, a zwrot armeńskich przywódców ku Zachodowi i zacieśnianie więzi z USA i UE nie jest w stanie zapewnić [Armenii] gwarancji bezpieczeństwa”. Klasyczna taktyka Kremla polega na podburzaniu ludzi przeciwko ich rządowi.

Kierunek: Korea Północna

Manipulacja i dezinformacja przybiera też niekiedy formę przemilczania i ukrywania faktów. Przykładem tego typu taktyki mogą być działania Rosji względem Pjongjangu. Biorąc pod uwagę to, jak ważne w rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie są dostawy broni z Korei Północnej, w prokremlowskim systemie informacyjnym można znaleźć niewiele informacji na temat współpracy obu krajów. Tymczasem dostępne dane wywiadowcze i obrazy satelitarne pokazują, że Korea Północna dostarcza Rosji ogromne ilości amunicji artyleryjskiej i innej broni.

Fakt iż kraj, będący dumnym spadkobiercą potęgi wojskowej ZSRR, jest zmuszony szukać pomocy w tak biednym kraju, jak Korea Północna, wydaje się być wstydliwy dla rosyjskich mediów i prokremlowskich propagandystów. Jest to jednocześnie kraj, którego nuklearne ambicje z rzadko spotykaną jednomyślnością od 18 lat potępia Rada Bezpieczeństwa ONZ. W odpowiedzi na próby jądrowe Korei Północnej w październiku 2006 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję 1718. Egzekwowanie przepisów o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej od nieuczciwych graczy takich, jak Kim Dzong Un było kiedyś kwestią wartości. Dziś już tak nie jest. Rosja zawetowała niedawno proponowaną rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczącą dalszego monitorowania sankcji przez inspektorów ONZ.

Ławrow stwierdził wcześniej, że „sankcje były nakładane w innej sytuacji geopolitycznej”. Tym, co uległo zmianie nie są jednak nuklearne ambicje Kim Dzong Una. On nadal regularnie przeprowadza testy nowych rakiet. Zmieniła się za to pozycja Rosji, która żebrze o pomoc, a Korea Północna zna swoją cenę: osłabienie systemu sankcji.

Inne informacje na naszym dezinformacyjnym radarze w tym tygodniu:

Bij na alarm! Krzycz głośno i miej nadzieję, że podniesie to morale społeczeństwa przed majowymi uroczystościami: ponowną koronacją Putina, która odbędzie się 7 maja i doroczną paradą 9 maja. Jednak nawet jeśli powtórzysz kłamstwo sto razy, prawda i tak pozostanie taka sama: Putin i państwo rosyjskie rozpętało wojnę napastniczą przeciwko Ukrainie. Wystarczy usunąć cały patos, lukier i kłamstwa, aby zobaczyć czysto rewanżystowskie, imperialistyczne i militarystyczne działania Moskwy.

Nie. To kolejny prokremlowski wymysł. To nieprawdziwe stwierdzenie opiera się na przekręceniu wcześniejszych wypowiedzi prezydenta Macrona oraz rozmowy francuskiego ministra z jego rosyjskim odpowiednikiem z 3 kwietnia. Rozmowa ta dotyczyła głównie ataku terrorystycznego na Crocus City Hall, ale francuski minister powtórzył także słowa o potępieniu przez Francję rosyjskiej wojny w Ukrainie. W klasycznym, kremlowskim stylu rozmowę tę przedstawiono w sposób, który ma podważać zaufanie i wzbudzać podejrzenia co do ukrytych celów członków NATO, UE i Ukrainy.

To czysta fantazja. Ten przegląd rozpoczął się od prób oczerniania Ukrainy przez Kreml, a kończy się kampanią przeciwko prezydentowi Zełenskiemu, która ilustruje kolejny charakterystyczny zabieg: „pranie dezinformacji”. Mechanizm jest następujący. Trolle wymyślają szokującą historię i dodają do niej wątki dotyczące pieniędzy, morderstw czy seksu, które wywołują silne emocje i dobrze się klikają. Następnie historia ta jest umieszczana na portalu, który wygląda jak wiarygodny portal informacyjny, ale został stworzony tylko i wyłącznie na potrzeby kampanii oszczerstw. Potem ten sam artykuł jest nagłaśniany przy pomocy sztucznej inteligencji oraz botów i zostaje przetłumaczony. Przenika jak wirus do mainstreamowych mediów na całym świecie. Na koniec powraca do „macierzy”, czyli dobrze znanych prokremlowskich źródeł. Zobacz analizę, w której wyjaśniamy i przedstawiamy w formie graficznej mechanizmy „prania” dezinformacji.

 

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    %s

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist